Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martwa natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martwa natura. Pokaż wszystkie posty

akt z martwą naturą

Gdy za oknem zimowa zawierucha, nie ma to jak akt w ciepłych kolorach na ścianie....



"Akt z martwą naturą", 65x80, olej na płótnie, 2011.

Martwa natura

Martwa natura to temat niewdzięczny i trudny, często niedocenianiy. Dla wielu to tylko wprawka do wielkiego malowania.
Dlatego też to temat wymagający, na szczęście także stosunkowo często lubiany przez tych, co chcą sobie coś z malarstwa kupić. Cóż - już tak jest, że łatwiej powiesić sobie w pokoju pomarańcze niż akt...

Oto moja ostatnia martwa natura z końca roku 2012, obecnie własność prywatna:



A to dwie martwe natury z czasów studiów:



Martwa natura, 60x70, olej na płótnie





 
 
Martwa natura, 70x100, olej na płótnie
 

Obrazy podwójne raz jeszcze



Kolejny obraz podwójny. Tym razem wcześniejsza praca była martwą naturą. Na niej został namalowany akt.

Oto martwa natura z roku 2007 z pracowni Krakowskiej Szkoły Wyższej (pracownia prof. Batrucha):




Obraz powyżej jest tłem dla tego, co mamy teraz: Akt, 100x70, olej na płótnie.

W zasadzie jest to auto-akt, obraz namalowany z lustra, gdzie byłam modelką dla siebie.

Inspiracją było myślenie na temat gotowania i tego, co się wrzuca do garnka. Z jakich składników powstaje dobry obiad? Z jakich składników powstaje dobry obraz? Nie musi być tego dużo, nie można przesadzać z niczym. Całość jest smaczna także i wtedy, gdy jest się dosyć oszczędnym w dodawaniu przypraw.
Gdy zdobędzie sie wprawę, to wiadomo, że z taką a nie inną przyprawą potrawa będzie na pewno dobra. Ale jak się jest już rzeczywiście dobrym, to wtedy można zacząć eksperymentować.


Tutaj, jak się bliżej przyjrzeć, widać elementy poprzedniego obrazu. Może i one dodają nieco smaku. 




I jak się podoba?
Mimo dużej ilości odwiedzin, ciągle nie ma komentarzy... Zapraszam!